Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatches. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatches. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 maja 2013

Lakier VIPERA High Life nr 853


Taki odcień różu marzył mi się od dawna. Na tyle różowy, że nie pozostanie niezauważony, a jednocześnie wystarczająco stonowany, żeby nie rzucał się za bardzo w oczy.
Piękny kolor i szalenie podoba mi się na moich paznokciach.
Lakier znajduje się w eleganckiej buteleczce, charakterystycznej dla całej serii High Life. Początkowo myślałam, że High Life to nazwa tego koloru – byłaby bardzo trafna. Niestety lakier ma tylko numer, naprawdę szkoda, że producent nie pokusił się na nadanie bardziej wyrafinowanych nazw tym cudeńkom.
Pędzelek jest mały i wąski, ale bardzo wygodnie się nim operuje. Dwie warstwy lakieru dają pełne krycie.
Jak wam się podoba? :)





  
 
Cena: 8,49 zł / 9 ml
Dostępność: drogerie, stoiska Vipera, sklep internetowy (klik klik)

środa, 8 maja 2013

FLORMAR Supershine nr 49 – neonowa zieleń


Pierwszy lakier z mojej ekipy Flormar, którym zdecydowałam się pomalować paznokcie.
Ma niesamowicie wygodną w obsłudze buteleczkę, skuwka z pędzelkiem świetnie leży w dłoni. Aplikuje się dobrze. Ma niezłe krycie, chociaż po dwóch warstwach czułam lekki niedosyt i dla spokoju ducha dołożyłam trzecią warstwę.
Muszę przyznać, że nie spodziewałam się aż tak żarówiastego efektu, ale i tak uważam, że ten kolor ma spory potencjał. Wyglądałby lepiej z opaloną skórą, tylko kiedy ja się takowej doczekam?


 
Cena: 10,50 zł / 10 ml
Dostępność: stoiska Flormar, sklep internetowy Flormar, allegro


sobota, 4 maja 2013

Lakier ESSIE Exotic Liras

Nie wiem jak to się stało, że jeszcze nie pokazywałam na paznokciach żadnego lakieru od Essie – przecież to moje ulubione! Mam słabość do tych buteleczek z literką „E” na zakrętce z powodu ich trwałości. Essie potrafi utrzymywać się na moich paznokciach nawet 5 dni w stanie nienaruszonym, a i potem pojawiają się jedyne starte końcówki, nie ma mowy o odpryskach.
Oczywiście ich jedyną wadą jest cena, ale zarówno w sklepach stacjonarnych jak i w internecie można spotkać obniżki. Mniej więcej tydzień temu spotkałam –25% na lakiery w SuperPharmie i do koszyczka powędrował lakier Exotic Liras.
Jest trochę rzadki, trzeba uważać, żeby nie pozalewać skórek. Dla satysfakcjonującego efektu nałożyłam dwie wartstwy.
Jego kolor to intensywna czerwień wpadająca w kolor rozgniecionej maliny. Bardzo żywy, soczysty odcień. Bardzo mi się podoba :).








P.S. Promocja w SuperPharm nadal trwa, jest -25% na Essie i wiele innych lakierów (chyba na wszystkie). Essiaki stoją po 25,24 zł.

Cena: ok 35 zł / 13,5 ml 
Dostępność: Douglas, Hebe, SuperPharm
 

niedziela, 21 kwietnia 2013

INGLOT na 5

Paletkę cieni Inglot kupiłam dość spontanicznie pod koniec lutego. Potrzebowałam małej paletki cieni w naturalnych kolorach, które nadawały by się do codziennego, niezbyt skomplikowanego makijażu.
 Jak pewnie wszyscy wiedzą w ramach Inglot Freedom System można dowolnie komponować paletki z dostępnych kolorów cieni. A wybór jest naprawdę spory, szeroka gama kolorystyczna i różne wykończenia produktów – od matowych po bardzo błyszczące. Paletki są dostępne w różnych rozmiarach, dostosowane zarówno do okrągłych jak i kwadratowych cieni. Ostatnio dochodzą mnie słuchy, że okrągłe cienie mają być wycofywane. Szkoda, bo akurat te bardziej mi się podobają.

  
Moja paletka składa się z pięciu cieni: dwa matowe i trzy błyszczące.
Są to (ułożone od lewej):
355 – (matte) jasny beż,
110 – (AMC shine) połyskujący beż,
390 – (matte) coś pomiędzy ciemnym beżem a jasnym brązem,
402 – (pearl) perłowy, chłodny brąz,
419 – (peral) perłowy, ciemno-oliwkowa zieleń.



Bardzo podoba mi się sama paletka: prosta i elegancka. W środku znajduje się całkiem porządne lusterko, za pomocą którego można zrobić makijaż oczu. Z makijażem całej twarzy byłoby już ciężko. Jest miejsce na pędzelek lub pacynkę, ale ja się jeszcze nie dorobiłam żadnego tego rodzaju dodatku do mojej paletki. Jej jedyną wadą jest to, że bardzo łatwo się brudzi. Matowe wykończenie łapie wszelkie odciski palców i pyłki.
Cienie aplikują się bezproblemowo, nie osypują się, dobrze się rozprowadzają. Nawet matowe cienie są dobrze napigmentowane. Na bazie Art Deco (o której pisałam w poprzedniej notce) wytrzymują przez cały dzień i wieczór.
Nie są to cienie, które wzbudzają jakiś mój szczególny entuzjazm czy przyśpieszone bicie serca. Nie mam z nimi związku emocjonalnego ;). Niemniej jednak sprawują się bardzo dobrze. Muszę przyznać, że odkąd je mam, to sięgam po nie najczęściej.
A jakie jest wasze zdanie o cieniach Inglot?

355 (matte), 110 (AMC shine), 390 (matte), 402 (pearl), 419 (pearl)
 

Cena: 10zł / pojedynczy okrągły cień, 14zł / paletka na pięć okrągłych cieni
Dostępność: sklepy Inglot

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Żółte paznokcie, różowe usta. Lakier BELL Glam Wear 03

Naszła mnie ochota na żółty lakier do paznokci. Pewnie pod wpływem nieśmiałych przebłysków słońca i ciepła, którymi można się ostatnio cieszyć. Ponieważ takiego koloru w mojej skromnej kolekcji nie posiadałam, to wybrałam się na poszukiwania. Żółty lakier Bell od razu wpadł mi w oko, idealnie radosny. A jak już trafiłam do drogerii, to skusiłam się także na różowy błyszczyk do ust Pease. Tak ładnie razem wyglądały.



Podoba mi się buteleczka, w której znajduje się lakier: prosta, elegancka i poręczna. Lakier nakłada się dobrze, pędzelek jest wygodny, jednakże krycie pozostawia wiele do życzenia. Smugi i prześwity po dwóch warstwach, a nawet i po trzech. Dopiero po czterech warstwach uzyskałam satysfakcjonujący efekt. Pozostawię ten fakt bez komentarza ;).
Błyszczyk to Pease Colore Mio nr 505. Jest średnio napigmentowany, powiedziałabym, że półtransparentny. Kolor bardzo mi się podoba – subtelny, błyszczący róż. Jest to produkt z rodzaju mocno lepkich, ale za to dość trwały. Jestem z tej pary bardzo zadowolona.

Co myślicie o tak jaskrawych kolorach na paznokciach? Zdarza się wam nosić? ;)



  
   



Cena każdego produktu to około 10 zł
Dostępność: drogeria Jaśmin


niedziela, 14 kwietnia 2013

Róż MAC Well Dressed - Jak ty dzisiaj rześko wyglądasz!


Na ten róż zapadłam pod wpływem youtubowego kanału nissiax83 (KLIK). Często pojawiał się w filmikach i strasznie mi się spodobał efekt, jaki daje.
Do zakupu zabierałam się dwa razy. Byłam już raz w sklepie MAC, oglądałam… i nie mogłam się do niego przekonać w rzeczywistości. W pudełeczku wygląda nijako. Zupełnie nie zachęcająco. Pooglądałam, pomacałam, pomyziałam się po dłoni… i zrezygnowałam.
Nie mniej jednak już nie raz przekonałam się, że produkt niepozornie wyglądający w opakowaniu potrafi działać cuda (i odwrotnie ;) ). Wiedziałam, że ten róż nie da mi spokoju, więc postanowiłam zastosować w praktyce najlepszy sposób na pozbycie się pokusy, czyli tej pokusie ulec.

  

Do testów podeszłam z mocno mieszanymi uczuciami, ale wystarczyło kilka aplikacji i już wiedziałam, że przepadłam kompletnie. Efekty są po prostu zachwycające. Delikatny, chłodny odcień różu. Do tego równie delikatna, srebrzysta poświata, dająca na policzkach śliczny efekt tafli. Bardzo dziewczęco i bardzo świeżo. Jest to produkt, dzięki któremu słyszę komplementy nawet kiedy zjawiam się w pracy o 7:00 rano po trzech nieprzespanych nocach. (Oczywiście drugim elementem sukcesu w takich sytuacjach jest korektor pod oczy ;) ).
MAC Well Dressed z miejsca stał się moim absolutnym hitem i naprawdę nie wiem, jak mogłam kiedyś funkcjonować bez niego ;). Bardzo mnie cieszy, że jest to kolor dostępny w standardowej ofercie, a nie limitowanka.
Dodatkowym plusem jest bardzo poręczne opakowanie. Proste i wygodne w użyciu, jednocześnie bardzo trwałe. Bez obaw można zabrać ze sobą w każdą podróż.
Jest to produkt bardzo uniwersalny, pasuje do wielu makijaży, świetnie nadaje się na co dzień. Nie jest mocno pigmentowany, zrobienie sobie krzywdy nie wchodzi w grę.
Szczerze polecam, zwłaszcza osobom o jasnej karnacji.


  
Cena: około 80 zł / 6g
Dostępność: salony MAC

niedziela, 7 kwietnia 2013

OPI You're such a Budapest


Lakier, który wkradł się w moje łaski jakimś podstępem. Naprawdę nie wiem, jak to się stało. Pastelowy fiolet? Normalnie omijam wzrokiem. Jednak ten mówił do mnie.


 
W buteleczce lakier ma kolor rozbielonego fiołka, z bardzo delikatnymi (bardzo, bardzo) drobinkami. Na paznokciach wszelki ślad po tychże drobinkach ginie. No ewentualnie patrząc z odległości kilku centymetrów, odpowiednio łapiąc światło, można coś zobaczyć.
Ale to nic, i tak mi się podoba.
Aplikuje się dobrze, do satysfakcjonującego krycia potrzeba trzech warstw.













Cena: ok. 35 zł
Dostępność: perfumerie Douglas, allegro, sklepy internetowe


sobota, 30 marca 2013

CHINA GLAZE Aquadelic – Turkus idealny


Ladies and gentlemen, panie i panowie – przedstawiam turkus idealny!
Nie jest zbyt niebieski, nie jest zbyt zielony.
Po prostu turkus.
Idealny.

Jestem całkowicie zauroczona.



Na ten lakier zwróciłam uwagę już jakiś czas temu na allegro. Nie kupiłam, ponieważ w rzeczywistości pewnie wcale nie jest taki ładny (jest!). I najprawdopodobniej nigdy nie zawitałby w moje progi, gdybym przypadkiem nie spotkała go na kiermaszu, który czasem rozkłada się w okolicach mojej pracy. W buteleczce wyglądał pięknie, na próbniku pięknie. Nie mogłam mu się oprzeć.

Lakier aplikuje się dobrze, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Zwykle jasne, rozbielone pastele fundują mi festiwal smug i prześwitów i doprowadzają do skrajnej rozpaczy. Aquadelic nakłada się w miarę bezproblemowo, aczkolwiek do uzyskania satysfakcjonującego efektu potrzebowałam trzech warstw.

Przeczuwam ulubieńca wiosny.  







Cena: ok 20 zł
Dostępność: sklepy internetowe

piątek, 29 marca 2013

RIMMEL Krem BB – pierwsze wrażenia


Naprawdę nie da się nie zauważyć, że sklepowe półki przeżywają ostatnimi czasy istny wysyp „kremów BB”. Mam wrażenie, że jest ich więcej za każdym razem kiedy wchodzę do drogerii. Nie żeby mi to jakoś przeszkadzało ;). Ogólna idea tego specyfiku, jako produktu mnóstwo-w-jednym bardzo mi się podoba.
Kilka tygodni temu spotkałam w Rossmanie nowość spod znaku Rimmel. Zapoznałam się z testerem, rzuciłam okiem na cenę (16,99 zł) i postanowiłam kosmetyk nabyć. Z trzech dostępnych odcieni wybrałam najjaśniejszy - light.
Do kwestii koloru jeszcze wrócimy.




Jak zwykle w przypadku tego typu wynalazków producent obiecuje spełnienie wszystkich pielęgnacyjnych i makijażowych marzeń i jeszcze na dokładkę dorzuca filtr przeciwsłoneczny.
BB krem Rimmel to więcej niż krem nawilżający i więcej niż podkład.
A konkretniej: baza pod makijaż, nawilża, minimalizuje pory, koryguje i kryje niedoskonałości, wygładza, matuje, nadaje zdrowy blask i chroni skórę (filtr SPF 25).

Skład: Aqua/Water/Eau, Dicaprylyl Carbonate, Mica, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Behenyl Alcohol, Ethylhexyl Salicylate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Alcohol, Isodecyl Neopentanoate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Octocrylene, Beheneth-25, Glyceryl Stearate, Acrylates/C12-22 Alkyl Methacrylate Copolymer, Aluminum Dimyristate, Ascorbyl Glucoside, Benzyl Salicylate, Bht, Butylphenyl Methylpropional, Citric Acid, Disodium Stearoyl Glutamate, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Pentylene Glycol, Tetrasodium Edta, Tocopherol, Triethoxycaprylylsilane, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Parfum/Fragrance, Titanium Dioxide (Ci 77891), Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499)




Do testów podeszłam ze sporą dawką entuzjazmu, pierwsze wrażenie krem wywarł dobre.
Jednakowoż wraz z upływem czasu mój entuzjazm malał.
Po pierwsze: spory plus za filtr. Wychodzę z założenia, że filtr dobra rzecz, nigdy nie zawadzi.
Konsystencja mi odpowiada, krem dobrze się rozprowadza, aczkolwiek trochę podkreśla suche skórki, o których nie wiedziałam, że je mam.
Nieźle matuje. Mam skórę mieszaną, więc nie ma lekko. Ten kremik spisuje się całkiem przyzwoicie.
Nie odnotowałam działania nawilżającego. Po nałożeniu tego kosmetyku skóra czuje się dość komfortowo, ale jeśli o mnie chodzi to warstwa nawilżająca pod tenże krem BB jest niezbędna.
Krycie jest średnie, przy czym, niestety, produkt ściera się w ciągu dnia.
Punkt o minimalizowaniu porów taktownie przemilczę.
Po nałożeniu tego kosmetyku skóra wygląda zdrowo, ale nie ma mowy o żadnym blasku. I całe szczęście, bo na mojej skórze wszelkie blaski przeważnie nie wyglądają estetycznie.
O aspekcie wygładzania i bazy pod makijaż nie będę się wypowiadać, gdyż nie wiem co autor miał na myśli.



 
Podsumowując – kosmetyk jest po prostu średni. Nie jest zły, ale też nie ma szału.
Może sprawdzić się dla osób ze skórą bezproblemową, które potrzebują tylko delikatnego ujednolicenia kolorytu skóry. 

A teraz powrót do kwestii odcienia tegoż produktu.



 
Jak widać na powyższym zdjęciu kolor jest za ciemny dla skóry mojej ręki. Na twarzy prezentuje się trochę lepiej, ale też nie jest dobrze. Jak na najjaśniejszy odcień w gamie ten produkt jest po prostu za ciemny.
Tak więc, jeśli o mnie chodzi, poszukiwania idealnego kremu BB trwają.

Cena: 16,99 zł / 30 ml
Dostępność: drogerie