Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAC. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 maja 2013

ULUBIEŃCY kwietnia

Kilka produktów, po które sięgałam najczęściej w kwietniu:


Elisabeth Arden Green Tea Lotus - lekki, przyjemny zapach. Nic specjalnie wyrafinowanego, odświeżająca, wiosenna woda. Towarzyszyła mi prawie codziennie. Kupiona dawno temu w SuperPharm za około 100 zł / 100 ml.

Paleta pięciu cieni Inglot - pełen opis, zdjęcia i swatche tutaj. Bardzo praktyczny zakup, neutralne kolory świetnie sprawdzają się w codziennym makijażu.

Mascara Essence Get Big Lashes Volume Curl. Moje kwietniowe odkrycie. Kupiona pod wpływem kilku pozytywnych recenzji, gółwnie z ciekawości - czy można dostać dobry tusz do rzęs za mniej niż 15 zł? Owszem, można! Nie mam porównania z innymi tuszami z tej kategorii cenowej, ale mam porównanie z dużo droższymi. Ten produkt to naprawdę pozytywne zaskoczenie. Daje efekt mocno podkreślonych rzęs i utrzymuje się przez cały dzień bez żadnych problemów.

Lakier OPI You're Such a Budapest - rozbielony, pastelowy fiolet. Moim zdaniem kolor pasujący zarówno do zimy, jak i do wiosny, czyli świetny do ostatnio panującej aury ;). Zdjęcia tutaj.

Róż MAC Well Dressed - piękny, chłodny róż. Notka tutaj.

Pomadka do ust Maybelline Color Sensational 540 Hollywood Red. Jedno z moich ulubionych mazidełek do ust. Chłodna, jednocześnie głęboka i lekko przygaszona czerwień. Pięknie ożywia bladą skórę i nie jest zbyt wyzywająca. Próbowałam uwiecznić na zdjęciach, ale kompletnie nie oddają jej uroku. Polecam zmacanie testera przy okazji ;).

I to by było na tyle. A co u was ciekawego w kwietniu?


niedziela, 14 kwietnia 2013

Róż MAC Well Dressed - Jak ty dzisiaj rześko wyglądasz!


Na ten róż zapadłam pod wpływem youtubowego kanału nissiax83 (KLIK). Często pojawiał się w filmikach i strasznie mi się spodobał efekt, jaki daje.
Do zakupu zabierałam się dwa razy. Byłam już raz w sklepie MAC, oglądałam… i nie mogłam się do niego przekonać w rzeczywistości. W pudełeczku wygląda nijako. Zupełnie nie zachęcająco. Pooglądałam, pomacałam, pomyziałam się po dłoni… i zrezygnowałam.
Nie mniej jednak już nie raz przekonałam się, że produkt niepozornie wyglądający w opakowaniu potrafi działać cuda (i odwrotnie ;) ). Wiedziałam, że ten róż nie da mi spokoju, więc postanowiłam zastosować w praktyce najlepszy sposób na pozbycie się pokusy, czyli tej pokusie ulec.

  

Do testów podeszłam z mocno mieszanymi uczuciami, ale wystarczyło kilka aplikacji i już wiedziałam, że przepadłam kompletnie. Efekty są po prostu zachwycające. Delikatny, chłodny odcień różu. Do tego równie delikatna, srebrzysta poświata, dająca na policzkach śliczny efekt tafli. Bardzo dziewczęco i bardzo świeżo. Jest to produkt, dzięki któremu słyszę komplementy nawet kiedy zjawiam się w pracy o 7:00 rano po trzech nieprzespanych nocach. (Oczywiście drugim elementem sukcesu w takich sytuacjach jest korektor pod oczy ;) ).
MAC Well Dressed z miejsca stał się moim absolutnym hitem i naprawdę nie wiem, jak mogłam kiedyś funkcjonować bez niego ;). Bardzo mnie cieszy, że jest to kolor dostępny w standardowej ofercie, a nie limitowanka.
Dodatkowym plusem jest bardzo poręczne opakowanie. Proste i wygodne w użyciu, jednocześnie bardzo trwałe. Bez obaw można zabrać ze sobą w każdą podróż.
Jest to produkt bardzo uniwersalny, pasuje do wielu makijaży, świetnie nadaje się na co dzień. Nie jest mocno pigmentowany, zrobienie sobie krzywdy nie wchodzi w grę.
Szczerze polecam, zwłaszcza osobom o jasnej karnacji.


  
Cena: około 80 zł / 6g
Dostępność: salony MAC