Korzystając z tego, że wreszcie
mamy prawdziwie ciepły, słoneczny dzień, chciałabym przedstawić radosny
produkt: rozświetlacz Mary - Lou Manizer z firmy The Balm.
Produkt znajduje się w
okrągłym opakowaniu z lusterkiem, podobnym do klasycznych puderniczek. Całość
otrzymujemy zapakowaną w kartonowe pudełeczko. Na obu opakowaniach znajduje się
takie samo zdjęcie „podejrzanej” ślicznej blondynki w stylu pin-up. Całość
utrzymana w charakterystycznych dla tej firmy retro klimatach. Kobieco i
uroczo.
Według producenta kosmetyk
może służyć zarówno jako rozświetlacz jak i cień do powiek. Ja
korzystałam tylko z tego pierwszego zastosowania. Produkt jest mocno
napigmentowany, ale na skórze daje subtelny efekt, zaryzykuję stwierdzenie, że
trudno zrobić sobie nim krzywdę. Zastosowany nad kości policzkowe daje efekt
pięknej, lustrzanej tafli. Delikatny, świetlisty połysk.
Uzyskany efekt bardzo mi
się podoba, jednakże trochę irytuje mnie fakt, że ten produkt ma tendencję do
uskuteczniania migracji w różne miejsca mojej twarzy. Pod koniec dnia znajduję
kosmetyk w miejscach, gdzie z całą pewnością go nie nakładałam ;). Z tego
względu nie stosuję go na co dzień, ale uważam, że jest świetny na tak zwane „okazje”.
Jest to jedyny produkt tego
rodzaju jaki posiadam, zatem nie mam kompletnie żadnego porównania, ale Mary -
Lou Manizer zdecydowanie przypadła mi do gustu.
SKŁAD
Mica, Isoeicosane, Polyethylene,
Boron Nitride, Polyisobutene, Ptfe, Silica, Synthetic Wax, Dimethicone,
Titanium Dioxide CI 77891, Iron Oxides CI 77491.
Cena: ok. 60 zł / 8,5g
Dostępność: perfumerie Marrionaud, allegro, sklepy
internetowe






